Jest to idealna książka dla studentów-absolwentów kierunków związanych z marketingiem, którzy interesują się internetem i z nim chcieliby związać swoją karierę zawodową w jakiejś firmie.

|
.gif)
Dominik Kaznowski
"Nowy marketing w internecie"
Wydawnictwo Difin, Warszawa 2007
http://ksiegarnia.difin.pl/index.php?id=861
Marketing ma zwykle dwie twarze, których nie wolno pomylić ze sobą. Pomyłka grozi bowiem groźną w skutkach utratą pieniędzy z budżetu promocyjnego. Niestety, gdy rozpoczniesz pracę w jakiejś firmie jako spec od marketingu, nikt nie wyjaśni ci o co chodzi. No więc słuchaj teraz uważnie.
Twarz pierwsza to twarz korporacyjna. Tu chodzi o wykonanie budżetu promocyjnego, odpowiednią ekspozycję w mediach, zebranie wycinków z gazet lub linków www. Korporacyjna twarz marketingu nie zajmuje się zarabianiem kasy (zwanym szumnie sprzedażą), bo od tego jest inny dział. Korporacyjna twarz marketingu ma za zadanie zapewnić widoczność, bo z tego jest rozliczane wyższe kierownictwo. Za sprzedaż odpowiada szef działu sprzedaży, ewentualnie dyrektor ds. sprzedaży.
Twarz druga marketingu to twarz właścicielska. Poznajesz ją, gdy pracujesz na własny rachunek jako właściciel własnej firmy lub działalności gospodarczej. W tym marketingu sprzedaż odgrywa tak samo ważną rolę jak widoczność, choć oczywiście w praktyce sprzedaż jest o wiele, wiele ważniejsza. Wręcz - najważniejsza. Bez marketingu widocznościowego firma jest w stanie przeżyć, na krótką metę. Bez marketingu sprzedażowego - nigdy.
Dokładnie takie same dwa podejścia istnieją w stosunku do marketingu w internecie. To pierwsze odnosi się do widoczności, drugie do sprzedaży.
W moim odczuciu recenzowana książka odnosi się do marketingu widocznościowego. Kampanie promocyjne w internecie, Web 2.0, społeczności internetowe, segmentacja użytkowników sieci - to są ważne kwestie, ale same w sobie nie przynoszą Kazimierzów Wielkich. To nie dzięki nim dzwoni firmowa kasa, dzyń dzyń. Za to twoja kasa osobista - jak najbardziej.
Ta książka pomoże ci zdobyć stanowisko jako specjalista ds. marketingu lub e-marketingu w cudzej firmie. Oswoisz się z żargonem i poznasz najważniejsze liczby. Nikt cię nie zagnie na rozmowie kwalifikacyjnej. Lektura książki nie zastąpi oczywiście doświadczenia praktycznego, więc nie licz na stanowisko głównego specjalisty, ale już kariera asystenta specjalisty lub junior specjalisty stoi przed tobą otworem. I jeśli to cię rajcuje, praca w firmie, to śmiało do przodu, do księgarni, kup i przeczytaj kilka razy.
Bo jest to idealna książka dla studentów-absolwentów kierunków związanych z marketingiem, którzy interesują się internetem i z nim chcieliby związać swoją karierę zawodową w jakiejś firmie.
Tylko nie szukaj w tej książce sprzedażowej twarzy marketingu czyli przepisu lub pomocy w prowadzeniu lub rozruszaniu własnego biznesu w sieci. Tego tu nie ma. Poszukaj gdzieś indziej.
e-biznes.pl, 2008